Znajdź nas na Facebooku Śledź nas na Twitterze Subskrybuj RSS

Czy „free to play (f2p)” jest faktycznie „free”?

W gry komputerowe gra dziś duża część społeczeństwa. I nic w tym dziwnego, skoro komputery są w prawie każdym domu, a telefon komórkowy już od dawna nie służy tylko do dzwonienia i pisania wiadomości. Szczególną popularnością w tym temacie cieszą się gry dla wielu graczy wymagające stałego połączenia internetowego, zarówno te pobierane na komputer, jak i te odpalane bezpośrednio przez przeglądarkę.
Oprócz podziału na gatunek, gry te możemy podzielić także na typ płatności, jakiej uiszczenia wymagają twórcy danej produkcji. Najczęściej można spotkać trzy jej rodzaje: abonament (stała miesięczna opłata), kupno (płacimy tylko raz), oraz gra darmowa, ale z mikropłatnościami (f2p) i ta trzecia jest właśnie głównym tematem tego artykułu.
Hasło \”Darmowy MMORPG(FPS,RTS,itp)\”, lub podobne można zobaczyć bardzo często przeglądając różne strony internetowe. Rozwiązanie takie wydaje się całkiem dobre, prawda? Szczególnie wtedy, gdy nie wiemy czy dana produkcja spełni nasze oczekiwania i wtedy, gdy odstrasza nas perspektywa płacenia kilkudziesięciu złotych miesięcznie, niezależnie od czasu jaki spędzimy grając w daną grę. W grach darmowych po prostu włączamy daną produkcję i gramy nie martwiąc się, że jeżeli gra nas nie wciągnie to stracimy pieniądze.
Do tej pory wszystko było dokładnie tak jak w reklamie. Jeśli jednak rozrywka się nam spodoba i chcemy dalej grać w (jeszcze) darmową grę, to właśnie teraz na wierzch wypływają wszystkie ukryte do tej pory haczyki.
Najczęstszymi praktykami w grach online są właśnie wspomniane już mikropłatności, które polegają na tym, że część (tych najlepszych oczywiście) przedmiotów można kupić tylko w sklepie za prawdziwe pieniądze (lub jakąś walutę z gry, ale kupowaną też za tą prawdziwą). Drugim sposobem zarobienia przez twórców są konta premium, które dają \”wspierającym\” graczom bonusy. Ta forma jest moim zdaniem dość dobra, pod warunkiem że plusy z konta premium nie są tak duże, że gracze \”darmowi\” stanowią wtedy zwykłe \”mięso armatnie\”, dla tych którzy zapłacili.
O ile w tej drugiej formie utrzymywania darmowych gier niema zbyt wiele złego (z wyjątkiem opisanego przykładu), o tyle w tej pierwszej znajduje się wiele, czasami sprytnie ukrytych pułapek.
Podstawową z nich jest cena przedmiotów, która jest dużo niższa niż cena abonamentu, np. Abonament kosztuje 40zł, a pancerz dla postaci tylko 2,50zł, czyli tyle co jakieś picie, czy chipsy. Wynika więc z tego ,że kupując pojedynczy przedmiot płacimy kilka, czasami kilkanaście razy mniej niż przy abonamencie, tanio prawda? Ale przecież do zbroi potrzebna jest jeszcze jakaś dobra broń, nie? Te 2zł, które sobie twórcy za nią liczą to żaden majątek. Ale znowu mam problem: nie grałem\\am tydzień , z powodu wakacji i jestem w tyle za znajomymi? Nic straconego, wystarczy kupić eliksir doświadczenia za tylko 4,99zł!
O ile w części gier można grać bez kupowania wyżej wymienionych rzeczy, o tyle w niektórych gra na dalszym etapie bez mikropłatności, lub konta premium jest bardzo utrudniona, lub nawet prawie niemożliwa! Często dochodzi więc do sytuacji, że za \”darmową grę\” płacimy więcej niż za grę, która ma abonament!
Na zakończenie dodam, że jeśli nie odpowiadają nam zarówno mikropłatności, jak i abonament, zawsze pozostają gry, za które płacimy tylko raz i cieszymy się nimi ile chcemy. Gry \”f2p\” polecam natomiast osobom, które chcą pograć w grę sieciową tylko przez krótki okres czasu. Dla osób pragnących zostać na dłużej proponuje zainwestować w produkcje z abonamentem, bo i tak wyjdzie taniej, a na dodatek gry z abonamentem prawie zawsze są bardziej rozbudowane od \”darmowych\” odpowiedników.


top bar
bottom bar
« »

Zostaw komentarz